NBA – te trzy literki budzą podziw na całym świecie. Nawet wśród tych, którzy za koszykówką nie przepadają. W końcu to największa, najdroższa i oczywiście najlepsza liga świata. Dorastałem w złotych czasach Michaela Jordana i BUlls'ów, dlatego gdy zaproponowano mi wyjście na mecz Chicago Bulls & Milwaukee Bucks, nie wahałem się ani chwili.

Bilet kosztował 70$ i umożliwiał oglądania widowiska z najwyższego sektora o chwytliwej nazwie "Nosebleed". Tego wieczora United Center pomieściło około 21,5 tys. tłustych Amerykanów, którzy szczerze mówiąc nie byli zbytnio zainteresowani dopingowaniem swojej drużyny. Na trybunach bardziej królowało piwko, hot-dog i inne festynowe suweniry aniżeli sportowa atmosfera. Szał, wrzask itp. można było zaobserwować dopiero w przerwach kiedy Benny zaczynał rozrabiać, a na publiczność spadł deszcz darmowych koszulek. American show! Samego meczu nie będę opisywał czy podawał statystyk bo to bez sensu:) Co tu dużo mówić świetny mecz w legendarnym miejscu, a zawodnicy pokazali koszykówkę na światowym poziomie.
Chicago Bulls 117 : 106 Milwaukee Bucks.

Każdemu odwiedzającemu Aremyke polecam pójść na jakikolwiek mecz NBA. Grane są dość często więc nie ma problemu z biletami. Ja osobiście następnym razem będę celował w inne amerykańskie sport ligi. Przykładowo słyszałem, że mecze NFL są widowiskowe i emocjonujące, praktycznie wszyscy amerykanie śledzą zmagania swoich ulubionych drużyn w tej lidzie, a przy tym popijają dużo piwka. Zresztą kto nie słyszał o SuperBowl!









Chicago2016
Name:

Komentarze: